Czwarta książka Garego Renarda ukaże się w listopadzie 2017!

Ukazała się zapowiedź czwartej książki Garego Renarda p.t. „The Lifetimes When Jesus and Buddha Knew Each Other: A History of Mighty Companions”.

Książka będzie wydana 14 listopada 2017 i będzie opisywać siedem wcieleń, podczas których Budda i Jezus żyli razem, począwszy od roku 700 p.n.e., gdy żyli pod imionami Saka i Hiroji. Arten i Pursah przedstawią duchowe lekcje, jakich Budda i Jezus nauczyli się na swojej drodze, wyjaśnią różnice pomiędzy dualizmem i niedualizmem. Gdy będziesz w stanie przyswoić te lekcje twój rozwój duchowy zostanie przyśpieszony o niezliczoną ilości lat.

 

Poniżej spis treści nadchodzącej książki (po angielsku)

Introduction
Author’s Note
A Course in Miracles: What It Teaches,
and Its Relevance to Jesus and Buddha
PART ONE: B.C.
1. The Ladder to Enlightenment
2. From Shintoism to Lao-Tzu: Early Peak Experiences
3. A Time as Hindus
4. Plato and Friends
5. Siddhartha and His Son
PART TWO: A.D.
6. The Final Times of J and Buddha
7. Gnosticism
8. J Channeled, 1965-1977: This Time the Truth
Will Not Be Buried
9. The Importance of the Mind
10. The Ladder Disappears

Trwają prace nad polskim przekładem Urtekstu

Urtekst, czyli materiał źródłowy  Kursu Cudów.

Cezary Urbański, autor pierwszego polskiego przekładu KC, zamieścił niedawno w mediach społecznościowych informacje, która przytaczam poniżej w całości:

Od pewnego czasu realizuję projekt przekładu materiałów źródłowych „Kursu cudów” na podstawie oryginalnych notatek Helen. Pod zamieszczonym poniżej linkiem możecie zapoznać się z 1 rozdziałem tych materiałów wraz z „Wprowadzeniem” zawierającym moje słowo wstępne, artykuł Roberta Perry’ego (redaktora amerykańskiego wydania kompletnych notatek Helen) i Kennetha Wapnicka na temat różnych wersji Kursu. Serdecznie zapraszam do lektury.

Pobierz Plik PDF 

Miłość nie żywi żalu

loveholdsno

Poniżej przypomnienie jednego z ważniejszych tekstów z Kursu Cudów – Miłość nie żywi żalu. Jest o tym fragment w Zniknięciu Wszechświata.

Tłumaczenie: Czarek Urbański, z kurscudow.pl, wydawca i tłumacz polskiego przekładu Kursu i ZW.

ARTEN: Nim zdemaskujemy twego fałszywego przyjaciela – ego, powtórz jedną z lekcji ćwiczeń. Chcemy teraz poruszyć temat przebaczenia, gdyż powiemy o ego takie rzeczy, które mogą cię nieco zaniepokoić. Abyś się zbytnio nie zniechęcił, chcemy na wstępie podkreślić, że są proste – aczkolwiek nie zawsze łatwe dla początkującego nauczyciela – sposoby odczyniania ego.

Od ponad pół roku robisz ćwiczenia i radzisz sobie z nimi dobrze. Lecz gdy w twoim świecie zdarzenia nabierają tempa, wciąż niekiedy pozwalasz sobie potępiać innych. Wszyscy to robią , nawet zaawansowani studenci Kursu. A zatem chcemy cię o coś spytać. Co by było gdybyś bezkompromisowo stosował to czego nauczyłeś się z Kursu? Nie chodzi mi o sposób, w jaki mówisz o zasadach Kursu innym studentom. Mówię o sposobie praktykowania tego co głosisz – nie, że musisz cokolwiek głosić. Jakby to było gdybyś stosował się do pewnej lekcji z ćwiczeń co do joty i stosował jej zasady codziennie w ten sposób, w jaki czynił to J, gdy wydawał się być w ciele?

GARY: O jakiej lekcji mówisz?

ARTEN: O bardzo ważnej. Chcę, być przeczytał pierwszą połowę lekcji 68. Przeczytaj do trzeciego zdania czwartego akapitu i zrób przerwę. Resztę możesz zrobić później. Czytając ją, zastanów się, jakby to było, gdybyś robił ją zawsze. Pomyśl jak wpłynęłoby na twój pokój i psychologiczną siłę, gdybyś robił ją stale. Nie chce powiedzieć, że wielu w ten sposób praktykuje. Większość tego nie robi. Po prostu pytam co by było gdybyś ty ją tak robił?

Widzisz, teraz twój umysł osądza i potępia automatycznie. W rzeczywistości większość ludzi myśli i zachowuje się bardzo przewidywalnie, bez względu na to za jakich indywidualistów i jak bardzo opanowanych siebie uważają. Jednym z celów Kursu jest wytrenowanie twojego umysłu tak, że z czasem zamiast automatycznie osądzać, będzie automatycznie przebaczał. Z takiego nawyku twój umysł będzie miał ogromne korzyści.

GARY: To jak jedna z zasad cudów na początku Tekstu, mówiąca, że „Cuda są nawykami”

ARTEN: Tak. W ten sposób tak przywykniesz do myślenia systemem myślowym Ducha Świętego, że Jego prawdziwe przebaczenie stanie się twoją drugą naturą. Więc przeczytaj tę część lekcji z ćwiczeń. Wiem, że już ją zrobiłeś, lecz robiąc ją tym razem, wykaż jeszcze większą determinację.

GARY: Dobrze, mój wniebowstąpiony Nauczycielu.

Miłość nie żywi żalu.

Ty, który zostałeś stworzony przez Miłość takim jak Ona Sama, nie możesz żywić żalu a jednocześnie znać swojej Jaźni. Żywić żal – to zapomnieć, kim jesteś. Żywić żal – to widzieć siebie jako ciało. Żywić żal – to pozwalać ego rządzić twoim umysłem i skazywać ciało na śmierć. Być może nie w pełni zdajesz sobie sprawę, co żywienie żalu czyni z twoim umysłem. Wydaje się odszczepiać ciebie od twojego źródła i czynić cię niepodobnym do Niego. Sprawia, że jesteś przeświadczony, iż On jest taki, jakim ci się wydaje, że ty się stałeś, bo nikt nie może wyobrazić sobie swojego Stwórcy niepodobnym do siebie.

Odcięta od swojej Jaźni, Która pozostaje świadoma Swojego podobieństwa do Swojego Stwórcy, twoja Jaźń wydaje się spać, podczas gdy część twojego umysłu, która snuje złudzenia w swoim spaniu, wydaje się czuwać. Czy to wszystko może brać się z żywienia żalu? O, tak! Bo kto żywi żal, ten zaprzecza, że został stworzony przez Miłość a jego Stwórca zaczął napawać go lękiem w jego własnym śnie nienawiści. Kto może śnić o nienawiści i nie lękać się Boga?

Jest równie pewne, że ci, którzy żywią żal, redefiniują Boga na swój własny obraz, jak pewne jest, że Bóg stworzył ich Sobie podobnymi i zdefiniował ich jako część Siebie. Jest tak pewne, że ci, którzy żywią żal, będą cierpieć winę, jak pewne jest, że znajdą pokój ci, którzy przebaczają. Jest tak pewne, że ci, którzy żywią żal, zapomną, kim są, jak pewne jest, że ci, którzy przebaczają, przypomną sobie.

Czy nie chciałbyś poniechać swoich żalów, gdybyś był przeświadczony, że tak jest? Być może nie myślisz, że możesz pozwolić minąć twoim żalom. To jednak jest po prostu kwestia motywacji.

 

Myśli – Cytaty z Kursu Cudów

Witam,

Na dzisiaj garść cytatów które dotyczą myśli. To są cytaty które kiedyś uzbierałem i wrzuciłem na forum, które już nie istnieje. Niestety na tamtą chwilę nie pisałem z którego dokładnie miejsca jest ten cytat. Ale daje słowo że wszystkie pochodzą z Kursu Cudów z tłumaczenia Czarka Urbańskiego:).

[…]Niewielu docenia prawdziwą moc umysłu i nikt nie widzi jej stale i w pełni. Lecz jeśli masz nadzieje oszczędzić sobie lęku, jest kilka spraw, z których musisz zdać sobie sprawę i to całkowicie. Umysł nigdy nie śpi. Tworzy w każdej chwili. Trudno rozpoznać, że myśl i przeświadczenie łączą się w impuls mocy, który może dosłownie przenosić góry. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że przypisywanie sobie takiej mocy jest arogancją, lecz to nie jest prawdziwym powodem, dla którego nie jesteś o tym przeświadczony. Wolisz być przeświadczony, że twoje myśli nie mogą wywierać rzeczywistego wpływu, ponieważ naprawdę lękasz się ich. To może łagodzić świadomość winy lecz kosztem postrzegania umysłu jako impotentny. Jeśli jesteś przeświadczony, że to co myślisz, jest bez skutku, możesz przestać się tego lękać, lecz wtedy będzie mało prawdopodobne, że będziesz to poważał. Nie ma czczych myśli. Każde myślenie wytwarza na pewnym poziomie formę[…]”.

”Czynienie cudów obejmuje pełne zdanie sobie sprawy z mocy myśli, by uniknąć mylnego wytwarzania”.

„[…]Żadna koncepcja nie jest bardziej sprzeczna wewnętrznie od „jałowej myśli”. Co przyczynia się do postrzegania całego świata, trudno nazwać jałowym. Każda myśl jaką masz, przyczynia się do prawdy lub złudzeń, albo szerzy prawdę albo mnoży złudzenia. Zaiste, możesz mnożyć nic, lecz czyniąc tak, nie będziesz tego szerzył.   Poza uświadomieniem sobie, że myśli nigdy nie są jałowe, zbawienie wymaga, byś rozpoznał, że każda myśl, jaką masz, niesie z sobą pokój lub wojnę; miłość lub lęk. Wynik obojętny jest niemożliwy, ponieważ obojętna myśl jest niemożliwa. Jest taka pokusa by zbywać myśli lęku jako nieważne, trywialne i nie warte kłopotania się nimi, że ma zasadnicze znaczenie, byś rozpoznał je wszystkie jako równie niszczycielskie, lecz równie nierzeczywiste[…]”.

„To tylko twoje myśli przyczyniają ci bólu. Nic zewnętrznego do twojego umysłu nie może cię w żaden sposób skrzywdzić ni zranić. Nie ma żadnej przyczyny poza tobą samym, która może cię dosięgnąć i sprowadzić opresję. Nikt prócz ciebie nie wpływa na ciebie. Nie ma nic w świecie, co miałoby moc uczynienia cię chorym, smutnym czy ułomnym. Lecz to ty masz moc dominowania nad wszystkimi rzeczami, które widzisz, po prostu rozpoznając czym jesteś[…].[…] Mój święty bracie, pomyśl o tym przez chwilę: świat, jaki widzisz, niczego nie czyni. Nie ma w ogóle żadnych skutków. On jedynie przedstawia twoje myśli. I całkowicie zmieni się, gdy postanowisz zmienić swoje myślenie i wybrać radość Bożą jako to czego rzeczywiście chcesz[…] Świat może się zdawać sprawiać ci ból. Jednak świat będąc bez przyczynowy, nie ma mocy sprawczej. Będąc skutkiem nie może powodować skutków. Jako złudzenie jest tym czego sobie życzysz”.

„Cóż prócz twoich myśli o nieszczęściu i śmierci zaciemnia doskonałą szczęśliwość i życie wieczne, będące Wolą Boga dla ciebie? I cóż prócz złudzeń mogłoby ukrywać to, czego ukryć nie można? I cóż mogłoby powstrzymywać cię przed tym, co już masz, prócz twojego wyboru, by tego nie widzieć, zaprzeczając, że jest?”

„[…] Nie usprawiedliwiałbyś chorego zachowania ze swojej strony powiedzeniem, że nie możesz na nie nic poradzić. Czemu miałbyś akceptować chore myślenie? Jest w tym pewien brak konsekwencji i byłoby dobrze, gdybyś bacznie mu się przyjrzał. Możesz być przeświadczony, że jesteś odpowiedzialny za to, co czynisz, lecz nie za to co myślisz. Prawdą jest, że jesteś odpowiedzialny za to co myślisz, ponieważ tylko na tym poziomie możesz dokonywać wyboru. To, co czynisz, bierze się z tego co myślisz. […]Kiedykolwiek się lękasz jest to pewnym znakiem, że pozwoliłeś swojemu umysłowi mylnie wytwarzać i nie pozwoliłeś abym ja go prowadził. Przeświadczenie, że kontrolowanie wyniku błędnej myśli może prowadzić do uzdrowienia, jest bez sensu. Jeśli się lękasz, to dokonałeś mylnego wyboru. Dlatego czujesz się za niego odpowiedzialny. Musisz zmienić swoje myślenie, a nie swoje zachowanie,a to jest kwestią chęci. Nie potrzebujesz innego przewodnictwa niż na poziomie umysłu. Poprawa należy się temu poziomowi, na którym zmiana jest możliwa. Zmiana nie odnosi się do niczego na poziomie objawu, gdzie zajść nie może. Poprawa lęku jest twoją odpowiedzialnością. Gdy prosisz o uwolnienie od lęku, dajesz do zrozumienia, że nie jest. Zamiast tego powinieneś prosić o pomoc w warunkach, które sprowadziły lęk. Warunki te zawsze się wiążą z chęcią bycia osobnym. Na tym poziomie możesz temu zaradzić. Jesteś zbyt tolerancyjny wobec błądzenia umysłu i biernie pozwalasz swojemu umysłowi mylnie wytwarzać[…]”.

Co należy przebaczać?

Co należy przebaczać?
Jednym słowem – wszystko:). Na pewno musimy przebaczyć innym ludziom obojętnie czego by nie zrobili. Mogą to być bardzo błahe sprawy, takie jak niedotrzymanie słowa, czy spóźnienie się na spotkanie. Zawsze gdy czujemy gniew, żal albo jakieś inne negatywne uczucie w stosunku do kogoś jest to znak, że nieświadoma wina wypłynęła z zakamarków naszego umysłu i jest projektowana na świat zewnętrzny. Wtedy powinno nam się zapalić czerwone światło. Każdy powinien być czujny i świadomy jakie uczucia się w nim pojawiają bo to jest świetny moment do zastosowania przebaczenia.
Oczywiście są też o wiele „cięższe” sytuacje, gdy musimy przebaczyć innym bardziej poważniejsze sprawy, np. rodzice oddali swoje dziecko do domu dziecka, i dziecko przez resztę dorosłego życia projektuje swoją winę na biologicznych rodziców albo trauma po wypadku czy wojnie. W takich sytuacjach bardzo często mamy do czynienia z tzw. „długo tlącymi się sprawami”. Przebaczamy raz, a po jakimś czasie znowu to do nas wraca, przebaczamy kolejny raz i znowu widzimy, że za jakiś czas znowu jest powrót. W takich przypadkach nie należy się zniechęcać. Wcale to nie oznacza że źle przebaczyliśmy, oznacza to jedynie że następna wina wypływa z zakamarków naszego umysłu i automatycznie jest „wiązana, czy łączona” z jakimś konkretnym przypadkiem, z konkretną formą.       W tym przypadku musimy przebaczać, przebaczać i jeszcze raz przebaczać. Wcale nie kręcimy się w kółko, po prostu uwalniamy się od coraz większej ilości winy. I to jest piękne.
Więc krótko omówiliśmy sytuację w której dokonywana jest projekcja na inne ciała w świecie formy. Teraz przyjrzyjmy się drugiej sytuacji gdy projekcja winy dokonywana jest na własne ciało. Możemy nawet to zobrazować: ekstremalnym przypadkiem projekcji winy na inne ciało jest zabójstwo. Ekstremalnym przypadkiem projekcji winy na swoje ciało jest samobójstwo. Więc projektowanie winy na własne ciało właściwie niczym się nie różni od projekcji na innych. Wywołuje ten sam skutek. W Kursie Cudów czytamy:

„Tylko ty możesz pozbawić siebie czegokolwiek. Nie sprzeciwiaj się zdaniu sobie z tego sprawy bo to jest prawdziwym początkiem nastania światła. Pamiętaj też, że zaprzeczanie temu prostemu faktowi, przybiera wiele form, które musisz nauczyć się rozpoznawać i którym stanowczo bez wyjątku, musisz się przeciwstawiać. To jest kluczowy krok przebudzenia. Początkowe fazy tego odwracania są często dość bolesne, bo gdy przestaje się obwiniać to, co na zewnątrz, istnieje silna tendencja, by dać obwinianiu schronienie w sobie. Na początku trudno zdać sobie sprawę, że jest to dokładnie to samo, bo nie ma różnicy między wewnątrz a zewnątrz.
Jeżeli twoi bracia są częścią ciebie, a ty obwiniasz o to, że zostałeś czegoś pozbawiony, to obwiniasz siebie samego. A nie możesz obwiniać siebie ich nie obwiniając.
Dlatego obwinianie musi być odczynione, a nie widziane gdzieś indziej. Gdy obwiniasz siebie samego, nie możesz poznać siebie samego, bo tylko ego obwinia. Dlatego obwinianie siebie samego jest utożsamieniem się z ego i taką samą obroną ego, jak obwinianie innych. Nie możesz przyjść do Bożej Obecności, jeżeli atakujesz Jego Syna”
[Kurs Cudów, rozdział 11.IV, tłumaczenie C.Urbański].

Obwinianie własnego ciała, też przybiera różne formy. Mogą to być rzeczy drobne, takie jak poczucie winy, że się źle coś zrobiło, że się komuś coś złego powiedziało i teraz bardzo żałujemy. Uważam, że w takich przypadkach powinniśmy po pierwsze fizycznie iść do kogoś i po prostu przeprosić za złe zachowanie a po drugie przebaczyć sobie [swojemu ciału] za konkretne zachowanie. Jeżeli nie istnieje możliwość, żeby kogoś przeprosić to wystarczy gdy przebaczymy swojemu ciału, poczujemy wtedy, że żal do samego siebie mija a my możemy się uwolnić od winy. W przypadku obwiniania własnego ciała mamy też „wolno tlące się sytuacje”, cięższe przypadki. To może być np fizyczna choroba czy problem z ciałem, np ktoś urodził się bez ręki, albo stracił oko i to powoduje w nim poczucie „inności” czy dyskomfort co do swojego ciała. W takich sytuacjach wina również wychodzi z zakamarków naszego umysłu i wiąże się światem formy. W tym przypadku wina „łapie” to co dla niej najłatwiejsze czy najoczywistsze w świecie formy, czyli np brak ręki i BAM  mamy połączenie, zaczynamy dokonywać projekcji winy na własne ciało. Tutaj też musimy być czujni i wyłapać taki moment. Więc jeśli w przypadku projekcji na inne ciała czuliśmy np gniew na kogoś, wściekłość czy żal tutaj możemy czuć niepewność, lęk, słabość, poczucie bycia gorszym, nieśmiałość. Teraz jedyne co trzeba zrobić to przebaczyć swojemu ciału.

Więc w obu przypadkach: projekcji winy na innych, bądź na siebie [własne ciało] dochodzimy do momentu w którym musimy przebaczyć. Jak to zrobić?
Ostatnio zamieściliśmy na naszym portalu link do fajnego wpisu Studenta Kursu Cudów: http://www.nondualizm.pl/kurscudow/278/

Jednak w skrócie napisze jak mógłby wyglądać proces przebaczenia w obu (wymyślonych) przypadkach (projekcji na inne ciała i na własne ciało). Dużo informacji na ten temat znajdziecie w 7 rozdziale Zniknięcia Wszechświata – Prawo Przebaczenia.

1.Projekcja winy na inne ciało.

Sytuacja:Ktoś w pracy był dla mnie nie miły i powiedział parę nieładnych słów. Czuję żal do tej osoby i obwiniam je za moje złe samopoczucie. Jestem zły na nią i uważam, że miałbym świetny dzień gdyby nie ona.

Przykład procesu przebaczenia: Przebaczam tej osobie. Nie ma w niej absolutnie żadnej winy, ta osoba nie jest niczemu winna, ponieważ to jest mój sen – ja jestem autorem tego snu. Sam stworzyłem tą sytuację jak również tą osobę (jak i cały wszechświat), po to aby ogromna wina za odrzucenie Nieba nie była więcej widziana wewnątrz mnie ale na zewnątrz, gdzieś w świecie zewnętrznym. Ale mimo, że ja jestem autorem tego snu, ja również jestem całkowicie niewinny ponieważ odosobnienie od Boga nigdy nie nastąpiło. Na zawsze jestem jego umiłowanym synem, a On nigdy nie przestał mnie kochać. Zatem przebaczam tej osobie, przebaczam sobie za śnienie tego snu, wybieram Ducha Świętego (bądź Jezusa) i Jego Siłę.

2.Projekcja winy na własne ciało.

Sytuacja:Zapomniałem powiedzieć koledze ze studiów o zbliżającym się egzaminie. Kolega nie zdał egzaminu i mam żal do siebie samego, dręczy mnie poczucie winy. Oczywiście tutaj trzeba zachować się jak człowiek, podejść, przeprosić, jakoś się wytłumaczyć, postarać się aby krzywda którą mu zrobiliśmy była jak najmniej dla niego odczuwalna. Trzeba zachować się odpowiedzialnie. Nie chcieliśmy tego, ale to się stało więc musimy coś z tym zrobić. Jednak mimo przeprosin dalej czujemy się z tym źle, mamy wyrzuty sumienia.       W tej sytuacji nie ma co dalej się dręczyć tylko sobie samemu przebaczyć.

Przykład procesu przebaczenia: Przebaczam temu ciału (swojemu ciału, sobie), nie ma w nim absolutnie żadnej winy, ponieważ to ja jestem autorem snu. Ja stworzyłem cały wszechświat, jak również tą konkretną sytuację i wszystkie ciała jakie widzę (łącznie z moim własnym), wszystko dzieje się według scenariusza który sam dawno napisałem. Stworzyłem ten sen, ponieważ chciałem pozbyć się winy za odrzucenie Boga. Dokonawszy projekcji chciałem by wina była widziana w świecie zewnętrznym, gdzieś poza mną (własne ciało też jest czymś co jest na „zewnątrz”). Ale mimo że je jestem autorem tego snu, ja również jestem nie winny ponieważ odosobnienie od Boga nigdy nie nastąpiło. Jestem na zawsze jego ukochanym Synem. Zatem przebaczam temu ciału, przebaczam sobie za śnienie tego, wybieram Ducha Świętego i Jego Siłę.

Oczywiście to są tylko przykłady. Każdy może sobie ułożyć pewien własny sposób przebaczania. Jednak należy zachować schemat jaki możemy znaleźć we wspomnianym 7 rozdziale:

„Główne składowe przebaczenia to: Pamiętam, że śnię, przebaczam zarówno wyprojektowanym przeze mnie obrazom jak i sobie ich śnienie, ufam Duchowi Świętemu i wybieram Jego siłę. Mój sen, że odosobnienie od Boga jest rzeczywiste jest przyczyną problemu a przebaczenie Ducha Świętego jest rozwiązaniem”
[Zniknięcie Wszechświata, Rozdział 7, tłumaczenie C.Urbański]